Lorenzo Lotto (ok.1480-1557) i jego niezwykłe portrety.

Muszę się wam do czegoś przyznać! Generalnie powinnam pisać ciekawie, krótko i zachęcająco. I nowocześnie. A dla mnie pisanie o sztuce to jednocześnie przeniesienie się w czasie. Nigdy nie wiem, jak długo tam zabawię i co mnie szczególnie zachwyci! Dzisiaj zabieram Was do XVI-wiecznej Lombardii i poznamy weneckiego artystę, Lorenza Lotto. Coś pewnie kojarzycie, ale nie jest to super znane nazwisko jak Botticelli czy da Vinci. A ten Wenecjanin był totalnie niezwykłym twórcą! Nie będzie to monografia, ani elaborat ku czci Lotta. Raczej eskapada w tę niezwykłą czaso-przestrzeń. Obiecuję, że będzie się fajnie go odkrywało.

Nic nie wiadomo o młodości i edukacji Lorenzo Lotto, poza tym, że urodził się w Wenecji a jego ojciec nazywał się Tommaso. Jego dzieciństwo i edukacja ginie w mroku Niewatpliwie terminował u Giovanniego Belliniego (1430-1516) i Alesso Vivariniego (ok.1415-1476/84).

Lotto czerpał też wiele z dzieł i stylu Albrechta Dürera, który przebywał w Wenecji dwukrotnie (w latach 1494-95, 1505) i zapewne młody artysta spotkał go osobiście. Pierwszy znany dokument, w którym wymieniono nazwisko Lorenza Lotto, pochodzi z 10 czerwca 1503 r., kiedy to malarz przebywał w Treviso. Nazwano go w nim „pictor celeberrimus” a jego ówczesnym mecenasem był biskup Bernardo de’ Rossi (1468-1527). Lotto otrzymał swoje pierwsze zlecenie publiczne „Pala di Santa Cristina” do ołtarza głównego kościoła parafialnego w Quinto di Treviso. Idealnie wywiązał się z tego zadania, a rezultat możemy podziwiać w tamtejszym kościele.

Ołtarz Santa Cristina al Tiverone” (1504/06)
olej na desce ,77 × 162 cm
luneta: 90 × 179 cm 
Kościół Santa Cristina, Quinto di Treviso

Wpływowy biskup zarekomendował talent naszego Lorenzo, gdyż w latach 1508-11 malarz przebywał w Rzymie i wraz z innymi artystami lombardzkimi dekorował apartamenty papieża Juliusza II. Niestety coś musiało się nie spodobać kapryśnemu Namiestnikowi Chrystusa, gdyż nakazał Rafaelowi zamalować freski swymi dziełami (Stanze).

Wagabonda

Od tego momentu zaczeło się wędrownicze życie Lorenza Lotta. Zmieniał on miejsca zamieszkania, idąc za zamówieniami i przebywał w danej miejscowości na czas trwania zlecenia. Mimo że urodził się w Wenecji, nigdy nie osiedlił się w tym mieście na stałe. Wolał wędrówać po Lombardii i brać zlecenia w małych prowincjonalnych miejscowościach, jak Treviso, Bergamo, Recanati czy Ancona.

Może Lotto świadomie wybrał takie rozwiązanie, gdyż konkurencja (Tycjan) przebywała w dużych miastach. Niestety była to też przyczyna dlaczego artysta został zapomniany na przeszlo 300 lat! W 1887 gdzieś w weneckim archiwum odnaleziono testament oraz księgi rachunkowe Lotta i tak zaczęto układać puzzle i przywracać autora jego obrazom. Cały proces zawdzięczamy znanemu amerykanskiemu historykowi sztuki Bernardowi Berensonowi. Powiem krótko, nie wyobrażam sobie hstorii sztuki bez LORENZA LOTTA.

Malarz przez kilka lat mieszkał w Bergamo, Treviso, potem znów powrócił do Wenecji, a wreszcie osiadl w Marche, gdzie zmarł jako świecki mnich w loretańskim klasztorze Santa Casa.

Styl artysty

Lotto wypracował swój indywidualny styl pod wpływem wspomnianych już Belliniego i Vivariniego, a także niemieckich mistrzów: Dürera, Grünewalda i Holbeina. Styl ten charakteryzował się dużą wyrazistością, niezwykłymi zestawieniami kolorystycznymi i mocnymi kontrastami świetlnymi. Lotto był artystą wrażliwym, niespokojnym i poszukującym nowych rozwiązań a jednocześnie miłującym tradycję. Klasyczna struktura jego ołtarzy jest podobna do rozwiazań Belliniego i Messiny, ale Lotto wprowadzał gwałtowny ruch i nieregularne formy manieryzmu.

Poprzez bogactwo treści przemycane do obrazów i potrzebę poznania bliżej swoich modeli, stał się Lotto najbardziej oryginalnym malarzem portretów. Jego portretowani nie są nigdy banalni, maja to coś co ich charakteryzuje, jakies wewnętrzne przeżycia i niepokoje. Lorenzo Lotto tworzyl pierwsze prawdziwie psychologiczne dzieła.

Sztuka portretu

Tu dochodzimy do obszaru jego malarstwa, który jest szczególnie ważny. Historycy sztuki są zgodni, portrety Lotta są fantastyczne. Każdą przedstawiana osobę traktował nie jako bohatera opowieści, ale jako człowieka z którym rozmawiamy i obcujemy. Ludzie malowani przez Lotta maja wyraźny rys psychologiczny. Wywodzą się z mieszczaństwa, drobnej szlachty, jest wśród nich kilku mnichów, studentów, jeden (!) biskup. Jego postacie nie mówią: „podziwiaj mnie, jestem królem, papieżem, jestem pępkiem świata”; raczej mówią: „Taki jestem w środku, a to są powody mojej melancholii lub radości”.

„Portret biskupa Treviso, Bernarda de Rossi” (1505)
olej na desce, 55 x 43,5 cm
Muzeum Capodimonte, Neapol

Głowa młodego mężczyzny” (1503/06)
olej na desce, 28 x 22 cm
Uffizi, Florencja

Rebusowe portrety Lotta

Lotto był miłośnikiem rebusów i gry słów, co umiejętnie ukazywał w swoich dziełach. Odkodowywanie ich pozwala nam odkryć imię osoby, atrybuty zawodu lub pełnionej funkcji. Portet kanclerza biskupa Treviso jest realistycznym przedstawieniem młodzieńca, ale skrywa też jego imię. Biała brokatowa draperia z ostami naprowadza nas na trop: Broccardo Malchiostro (broccato=brokat, cardo=osty)

Młody mężczyzna na tle białej zasłony” (ok.1508)
olej na płótnie, 42,3 x 35,3 cm
Muzeum Historii Sztuki w Wiedn
iu

Z portretem damy z Brembeti jest podobnie. Rebus dla zainteresowanych. Wewnatrz biżuterii w formie księżyca można odczytać litery „CI”, co razem tworzy imię Lu-ci-na. Księżyc jest widoczny w lewym górnym rogu dzieła. Zauważcie, że nie jest to wyidealizowany portret. Żadnych filtrów! I ta martwa łasica… Mogła symbolizowac utate ciąży u portretowanej lub wierność małżeńską.

Portret Luciny Brembati” (ok.1518)
olej na desce,52 x 48 cm
Akademia Carrara, Bergamo

Antykwariusz Andrea Odoni „ (1527)
olej na płótnie, 104 x 117 cm
Kolekcja Hampton Court

Lotto malował swoje figury w ruchu. Przekazywał psychologię za pomocą gestów i spojrzeń, ukrytych zdarzeń lub alegorii. Malował na płaszczyźnie prostokąta, dzięki czemu uzyskał poziomy format, który pozwalał często zawrzeć obok figury przedmioty identyfikujące portretowaną osobę.

Portret kobiety zainspirowany Lukrecją” (1530-32)
olej na płótnie, 91,5 x 105,6 cm
Galeria Narodowa, Londyn

Portret młodego mężczyzny w pracowni” (1527)
olej na płótnie, 98 x 111 cm
Gallerie dell’Accademia, Wenecja

Na twarzy tego anonimowego młodzieńca widać smutek spowodowany chorobą lub nieszczęśliwą miłością. Podnosi oczy znad grubej księgi opartej na stole, gdzie Lotto maluje jaszczurkę i suche płatki róż- symbole ulotności życia. Te wszystkie przedmioty maja jakis ukryty sens. Trzeba się natrudzic, by zrozumieć pełną wymowę portretu.

Polski pisarz i eseista Gustaw Herling-Grudziński (1919-2000) pisał w swojej książce „Portret wenecki” (1998): ” Lotto urodził się pod koniec XV stulecia w Wenecji. Nasze stulecie i schyłek poprzedniego dojrzały w nim nareszcie twórcę przewyższającego niekiedy swoich współczes­nych – Tycjana, Michała Anioła, Rafaela, Dürera – choć podczas długiego dosyć życia ledwie zauważanego i wciąż nie docenianego przez mecenasów i znawców sztuki. Malował dużo, ale bez powodzenia; był włóczęgą, nieustannie poszukującym skromnych bodaj zamówień. Płacono mu grosze w kościołach i za portrety. O jego charakterze najlepiej świad­czy okrzyk jadowitego Aretina: „ Lotto, jak dobroć dobry, jak cnota cnotliwy!”. W świadectwach epoki mowa o jego „ciemni duchowej”, o „religijnym niepokoju”, co budziło podejrzenie, że sprzyjał potajemnie luteranizmowi. Uchodził za ucznia Belliniego (dziś wiadomo, że jego mistrzem był Alvise Vivarini). Nigdy się nie ożenił, włóczęgowski tryb życia pogłębił w nim pociąg do samotności. Mówiono, że jest „bez korzeni”. Chciał być pochowany w rodzinnej We­necji, był jednak zbyt biedny, by zamieszkać w niej przed śmiercią. Ostatnie lata życia spędził jako „oblat” w klasz­torze w Loreto, mając zapewniony codziennie talerz zupy. I tam umarł w osiemdziesiątym (w przybliżeniu) roku życia. Berenson napisał o nim obszerną monografię, i przytoczę z niej dzisiaj zdanie: „Nigdy, ani przed Lorenzo Lotto, ani po nim, nie zdarzyło się artyście odmalować na twarzy mo­dela tak wielkiej części jego życia wewnętrznego”.

Portret wenecki” (1998)

Mistyczne zaślubiny św. Katarzyny ” (obraz z 1523 )- gest wdzięczności za wynajęcie mieszkania

Obraz został pozostawiony przez malarza opuszczającego 22 czerwca 1523 Bergamo, jako opłata za roczny wynajem mieszkania. Dzieło zostało wysoko ocenione przez współczesnych i wlaściciel domu Niccolò Bonghi oddał malarzowi nadpłaconą sumę.

Chociaż obraz jest dużych rozmiarów, przeznaczony był jednak do użytku prywatnego dla rodziny Bonghiego (trend „devotio moderna”). W 1528 roku Dorotea Bonghi, zaniepokojona możliwością grabieży ze strony wojsk francuskich zagrażających Bergamo, zdecydowała się przenieść obraz do kościoła San Michele al Pozzo Bianco. Jednak te środki ostrożności nie pomogły. Dzieło zostało częściowo pocięte przez żołnierza Franciszka I. Prawdopodobnie domalowane płótno „zasłania” wycięty widok z okna, które według hipotetycznych relacji przedstawiało widok na górę Synaj.

Mistyczne zaslubiny św. Katarzyny” (1523)
olej na płótnie, 189 x 134 cm
Akademia Carrara, Bergamo

Detal
Wizerunek Niccolo Bonghi

„Puer mingens” i bladolica Wenus

Termin puer mingens pochodzi od łacińskiego puer (chłopca), oraz mingens, imiesłowu teraźniejszego czasownika mingere, który oznacza „oddawać mocz”.

W języku łacińskim czasowniki określające oddawanie moczu, takie jak mingere, były często używane w znaczeniu „wytrysk”. Z tego powodu mocz wydzielany przez Kupidyna można interpretować jako nasienie a obrazy z puer mingens miały symbolizować płodność i pożycie małżeńskie.

„Wenus i Kupidyn” (1530)
olej na płótnie,92,4 x 114,4 cm
Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork


To dzieło było prezentem ślubnym dla pewnej pary z Bergamo lub Wenecji. Obrazy takie inspirowane były klasyczną tradycją poezji weselnej.
Czerwona tkanina przywiązana do drzewa stanowi tło.Wokół Wenus i Kupidyna rozsiane są alegoryczne przedmioty opisujące stan małżeństwa (girlanda z mirtu), kobiecości (róża, muszla, płatki róż) i wiecznej miłości (bluszcz). Nakrycie głowy Wenus, z tiarą, welonem i kolczykiem, jest typowe dla weneckich narzeczonych z XVI wieku. Wisiorek z perłą to symbol czystości.

Bogini nie odczuwa skrępowania swoją nagością i patrzy widzowi w oczy. Wydaje się błogosławić parę małżeńską, życząc im przyszłych potomków i chroniąc ich przed ukrytymi niebezpieczeństwami.

Jak cudownie Lotto nawiązuje do tradycji weneckiej! Jest to niewątpliwie poziom Tycjana i Giorgiona. Ach czemuż to sławetna Republika Wenecka nie chciała utrzymać Lorenza w swoich objęciach? Naprawdę trudno nie zapytać, a jeszcze trudniej znależć odpowiedż w tej kwestii.

Portrety zbiorowe

Wśród portretów Lotta nietrudno znależć przedstawienia par lub członków rodziny.

„Portret aptekarza Giovanniego Agostino della Torre i jego syna Niccolò” (1515)
olej na płótnie, 85 x 68 cm
Galeria Narodowa, Londyn
Marsilio Cassotti z żoną Faustyną”(1523)
olej na płótnie ,71 x 84 cm
Prado

Jest to pierwszy znany portret małżeński wykonany we Włoszech, inspirowany podobnymi portretami z Niemiec. Został zamówiony przez ojca pana młodego, bogatego handlarza wełną i przedstawia parę w momencie zaślubin. Czerwona suknia Faustyny jest podobna do sukni Lucyny Brembati. Za parą stoi Kupidyn, kładący na ramionach gałązki oliwne, symbolizujące więź małżeńską.

Obydwoje noszą scufioti, miękkie okrągłe czapki, które były powszechne w XVI- wiecznym Bergamo.

„Portret rodziny” (1523-24)
olej na płótnie, 96 x 116 cm
Ermitaż, Sankt Petersburg

Niekiedy portrety Lotta kryją często jakąś bolesną rzeczywistość, jak na przykład- żałobę. Dzieło z Ermitażu przedstawia Giana Marię Cassottiego z żoną i wykonany był już po śmierci małźonki. Co sugeruje takie spostrzeżenie? Nieobecna, blada twarz portretowanej i zaczerwienione oczy portretowanego. Notabene jest to brat wyżej przedstawionego szczęśliwego Marsilia…

Portet złotnika z trzech różnych perspektyw jest jedyny w swoim rodzaju. Ówcześni artyści prowadzili spory i próbowali udowodnić, że możliwe jest ukazanie postaci z różnych stron tak jak to czyni rzeźba. Lotto nadał temu psychologicznej głębi i wprowadził element gry. Przedstawił nam złotnika, profesjonalistę zwróconego ku widzom, którym prezentuje swoje wyroby złotnicze. Portret przypisywano wcześniej innym artystom, takim jak Tycjan, dopóki nie znaleziono dokumentów łączących Lotta z obrazem.

Potrójny portret złotnika” (1530/35)
olej na płótnie, 52,1 x 79,1 cm
Muzeum Historii Stuki w Wiedniu

Dalsze badania powiązały temat ze złotnikiem Bartolomeo Carpano, przyjacielem Lotta i wymienionego w „Libro di spese” (Księga wydatków) malarza. Żadne inne dokumenty nie potwierdzają tej teorii, ale jeśli jest poprawna, to „tre visi” czyli „trzy twarze” portretu mogą być grą słów dotyczącą rodzinnego miasta Carpana- Treviso. Proste a jednocześnie zachwycające!

U schyłku życia

Po produktywnym życiu wędrownego malarza, Lotto chciał powrócić do Wenecji. Początkowo zamierzał zamieszkać z mnichami w kościele Santi Giovanni e Paolo, ale coś zniwelowało jego plany. Następnie myślał o swoim siostrzeńcu. Z każdą przeprowadzką zmieniał także swój testament. Stary malarz był zmartwiony i zgorzkniały.

W testamencie z 1546 r. opisał siebie jako „… samotnego, bez wiernego pana o bardzo niespokojnym umysle” („sola, senza fedel governo et molto inquieto dela mente”). Miał duże problemy finansowe, poprosił więc Sansovino o pomoc w sprzedaży swoich obrazów. Kiedy to się nie powiodło, Lotto sam próbował zorganizować aukcję, ale sprzedał tylko 7 prac po bardzo niskiej cenie.

To jeden z ostatnich portretów Lotta.

Brat Gregorio Belo da Vicenza” (1547)
olej na płótnie,87 x 71 cm,
Metropolitan Muzeum, Nowy Jor
k

Brat Gregorio pokutuje, bijąc się w piersi, naśladuje w ten sposób św. Hieronima, założyciela zakonu. Patrzy na widza, ale jednocześnie medytuje nad Ukrzyżowaniem, które Lorenzo Lotto pokazuje w tle. W ten sposób obraz przedstawia stan psychiczny portretowanego, wychodząc poza pojęcie portretu jako zwykłego zapisu wyglądu. Ograniczona gama kolorystyczna przypomina malarstwo Matthiasa Grünewalda.

W 1552 roku zwrócił się Lotto o gościnę do kanoników przy Santa Casa w Loreto. Złożył nawet śluby oblata i wykonywał drobne zlecenia dla klasztoru. Ten skromny koniec był konsekwencją jego wyborów, charakteru i nonkonformizmu, jakim kierował się w swoim długim życiu.

Dokładny czas śmierci artysty nie jest znany, Lorenzo Lotto zmarł około 1557 roku w Loreto. Odszedł tak jak żył, bez splendoru i chwały. Miał szczęście i pecha tworzyć obok gigantów sztuki, a może to nie o to w tym wszystkim chodzi… Lotto miał własny styl, niegorszy od innych i uczciwie przeżył swój czas na Ziemi, pozostawiając po sobie ok. 150 obrazów.

Grazie, Lorenzo!

Prezentacja Chrystusa w Świątyni” (1554/55)
olej na płótnie, 170 x 157cm
Museo pinacoteca della Santa Casa w Loreto

BIBLIOGRAFIA

G.Herling- Grudziński „Portret Wenecki” (1995), strony 64-68

Ewa Bieńkowska ” Co mówią kamienie Wenecji” (1999)

Dodaj komentarz