Na łyżwach w XVI-wiecznych Niderlandach.

Zima.

Czas zimowy.

Pora roku, która ma tylu samo miłośników, co wrogów. Nie jest to łatwy okres. Ale dla mieszkańców Północy jest to sezon zimowych przejażdzek, zabaw i pracy. Chyba mają jakiś gen, który sprawia, że nabierają energii i chęci do życia. A jest to widoczne na obrazach panoramicznych przedstawiajacych takie wlaśnie zimowe przyjemnosci. Obrazy te to tzw. ijsvermaak. Powstawały w okresie mroźnych zim podczas prawdziwej „małej epoki lodowcowej”. Zimy były wówczas tak srogie, że można było podróżować saniami po Morzu Bałtyckim między Szwecją a Polską.

Dziś ruszamy więc w podróż do Holandii! Spotkamy artystę specjalizującego się w scenach zimowych.

Utalentowany „niemowa z Kampen„.

Hendrick Avercamp (1585-1634) urodził się w Amsterdamie. Jego ojciec był nauczycielem łaciny, który później wyjechał do Kampen i został aptekarzem. Prawdopodobnie z powodu wrodzonej głuchoty Hendrick nigdy nie nauczył się mówić. Nazywano go „niemową z Kampen”, ale solidne wykształcenie uchroniło go przed losem osoby niepełnosprawnej. Dzięki talentowi do rysowania mógł jeszcze lepiej wyrażać swoje uczucia.

W wieku 18 lat Hendrick Avercamp przeniósł się ponownie do Amsterdamu, gdzie został uczniem duńskiego malarza Pietera Isaacsza (1569-1625). W 1614 powrócił do Kampen, gdzie pracował aż do śmierci w 1634. Tam został też pochowany w Sint Nicolaaskerk.

„Pejzaż zimowy z łyżwiarzami” (ok. 1608)
olej na desce, 78 x 132 cm
Rijksmuseum, Amsterdam

Wczesne zimowe krajobrazy Avercampa były bardzo flamandzkie pod względem techniki i kompozycji: z wysokim horyzontem i tłumem postaci. W latach 1610-1620 horyzont na jego obrazach opada coraz niżej, elementy pejzażowe zanikają, a postacie są bardziej zgrupowane w kompozycji. Po 1620 roku kompozycje stały się jeszcze bardziej zamknięte, postacie wtapiają się niemal w pejzaż. Avercamp przedstawia miasto Kampen w zimowej scenerii, z rzeszą mieszkańców poruszających się po zamarzniętej rzece i oddających się codziennym czynnościom. Artysta ukazuje łyżwiarzy, dzieci ślizgające się po lodzie, oraz mężczyzn grających w kolfa (rodzaj golfa na lodzie).

Sposób narracji Avercampa przypomina nam malarstwo Pietera Bruegla, który też tworzył krajobrazy spowite śniegiem. Niewątpliwie artysta znalazł swoją niszę. Z pewnością kochał sezon zimowy, wydaje się, że zima była dla niego czasem energii i świętowania. Zamarznięte kanały są zawsze wypełnione ludźmi, pogrążonymi w dyskusjach, zajętymi pracą lub zabawą na łyżwach.

Karczmarz zaopatruje sie w wodę, niezbędną w gospodzie.

Kolf z udziałem widzów. Mężczyzna z przodu wiąże łyżwy.

Zabawa na łyżwach we wszystkich aspektach, metodą prób i błędów.

Życie codzienne na lodzie. Pies zjada padlinę, mężczyzna niesie wiadra z wodą, ktoś inny załatwia się w przewróconej łodzi!

Jazda na łyżwach i saniach. Mężczyzna na pierwszym planie niesie wiązkę trzciny

Narracyjność Avercampa sprawia, że jego obrazy czyta się jak interesującą ksiażkę. Wielokrotnie przewracasz strony i nie możesz się nasycić!

Już za swojego życia Hendrick Avercamp słynął z zimowych pejzaży z ich precyzyjnie narysowanymi małymi postaciami i doskonałym wykorzystaniem perspektywy. Sztukę tę opanował do doskonałości, co widać w poniższym okrągłym obrazie (tondo).

„Scena zimowa z łyżwiarzami i z panoramą zamku”
olej na desce, średnica 47 cm
Galeria Narodowa, Londyn

Tak właśnie wygląda w ramie.
Uwielbiam tonda, bo tutaj trzeba być mistrzem w perspektywie!


Rozrywki na lodzie, czy szara codzienność?

Sceny na lodzie Avercampa są także interesujące ze względów socjologicznych. Podglądamy społeczeństwo holenderskie: bogaci mieszczanie flirtują, bawią się i omawiają interesy, a biedniejsi walczą o przetrwanie. Widoczne jest to w strojach i w wykonywanych czynnościach. Zamożne panie noszą aksamitne maseczki chroniące ich delikatną skórę wokół oczu przed zimnem. Ci najbiedniejsi żebrzą lub próbują się utrzymać poprzez codzienne łowienie ryb w przeręblach, przynoszenie trzciny i wody. Nie dla wszystkich jazda na łyżwach była tylko i wyłącznie formą rozrywki. W ten sposób można było szybko przemieszczać się pomiędzy wioskami, liczyła się pomysłowość i zapobiegliwość. Matki z dziećmi w ramionach oczekiwały swoich mężów, którzy powracali z połowów- niezależnie od pory roku, z pełnymi lub pustymi rękoma.

Zabawa na lodzie w pobliżu miasta” (ok.1620)
olej na desce, 47 x 89 cm
Rijksmuseum w Amsterdamie
„Scena na lodzie” (ok.1610/20)
olej na desce, 18,5 x 36 cm
Muzeum Boijmans Van Beuningen, Rotterdam

„Zamarznięta rzeka z łyżwiarzami” (1610-15)
Olej na desce, średnica 31 cm
Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie

Hendrick Avercamp często malował obrazy na papierze, które po oprawieniu w ramy stanowiły niedrogą alternatywę dla obrazów olejnych. Najpierw wykonywał rysunek piórem i tuszem. Następnie pokrywał rysunek farbą, zachowując wyraźne kontury. Dzięki tej technice Avercamp był w stanie doskonale odwzorować blade zimowe kolory i jasne odcienie lodu.

Wiele jego dzieł znajduje się obecnie w rękach prywatnych. Około 100 obrazów i rysunków można podziwiać w Rijksmuseum w Amsterdamie, w Mauritshuis w Hadze, w Stedelijk Museum w rodzinnym Kampen.

Scena zimowa z wiatrakiem” (ok. 1610 )
Olej na desce, 24 x 31 cm
Prywatna kolekcja

„Zimowa scena na kanale”
Olej na desce
Muzeum Sztuki w Toledo, Ohio


Hendrick Avercamp spędził większość swojego życia w małym miasteczku Kampen na wschodnim brzegu rzeki Zuider Zee. Mieszkał z dala od Amsterdamu, co wyjaśnia, dlaczego ten artysta miał tak niewielki wpływ na rozwój holenderskiego malarstwa pejzażowego. Dziś jego malarstwo interesuje nie tylko historyków sztuki, ale także socjologów, etnografów i wszelkich koneserów piękna. Dla mnie jest on wyjątkowym malarzem, zachwycam się nim podobnie jak jego znamienitymi rodakami. Coś musi być w holenderskiej mentalności, co jest mi bliskie i wzrusza mnie nieustannie…

A Wy? Jak odbieracie pana Avercampa?

Pozdrawiam Was z grudniowego Sztokholmu, z filiżanką pełną pysznej i ciepłej kawy…

Dodaj komentarz